With crazy shop of wholesale jerseys from China, vary in nfl/nba/nhl/mlb/ncaa. Low price Chinese wholesale jerseys for cheap sale. Up to 69% off discount football jerseys for you. And basketball wholesale nba jerseys in throwback free shipping. American cheap soccer jerseys for entertainment and training. wholesale football jerseys online all cheap NFL jerseys players on field. Now buy wholesale jerseys for saving more.

Paulina Wilk poświęciła trzy lata na obserwację przyszłości na różnych szerokościach geograficznych. Jak sama przyznała w jednym z wywiadów, jej motorem do działania było pewne poczucie deficytu, który towarzyszy Europie, staremu kontynentowi, jeśli chodzi o myślenie o odległej krainie „pojutrza”. Do walizki zapakowała przede wszystkim ciekawość, a nie niepokój o przyszłość opartą na sztucznej inteligencji, niebotycznym zanieczyszczeniu i zasysającym rzeczywistość rozwoju technologii.

Jeśli ktoś nie zna wcześniejszych książek Pauliny Wilk, ten musi zostać chyba w pewien sposób przygotowany na to, co go spotka, gdy wybierze się w podróż po tej książce. Ważnym jest podkreślić, że nie jest to reportaż, nie do końca też non fiction. Ja chyba za bardzo przygnieciona ostatnimi czasy tego typu literaturą, miałam przez to pewne starcia z lekturą „Pojutrza”. Nastawienie zatem jest tu dość istotne, ponieważ czeka Was książka będąca socjologiczną podróżą w formie obszernego eseju, a eseje mają to do siebie, że kreują opinie, są spojrzeniem przez lupę jednego oka, a z takimi można się nie zgadzać lub nieustannie sympatyzować

„Prawie nikt już nie jest u siebie – nawet ci, którzy jeszcze nie wyruszyli, myślą o wyjeździe. Tych, którzy woleliby zostać, prześladuje niepokój przed nieuchronnością zmiany. Jeśli nie przeniosą się do miasta, ono samo ich odnajdzie, przejmie. Miasta rozdymają się i rozpełzają. Przeobrażenie następuje – na dobre i na złe – we wszystkich rejonach Ziemi (…) Dubaj jest celem, ostateczną destynacją ludzkości. (…) Cała ludzkość dąży do Dubaju, w nim się spotyka i sumuje, w nim osiąga maksymalny potencjał i eksploduje swoimi możliwościami.” 

Autorka każdą podróż po jednym z miast-bohaterów, uprzedzi różnymi wizjami miast w oczach prominentnych architektów, futurologów czy myślicieli. Wizje, które trudno ziścić i zostały jedynie pomysłami w umysłach właścicieli sporych rozmiarów wyobraźni. W ten sposób wizja Miasta Uczciwego będzie silnym kontrastem do pierwszej podróży – do Dubaju, gdzie sama autorka musi w pewnym momencie tłumic w sobie wrzask przytłoczenia sztucznością. Cały ten „nakaz szczęśliwości, powszechna zgoda na nieprawdę” i marnotrawstwo zasobów ma na celu przygnieść, przytłoczyć i pożreć też samego czytelnika. Muszę przyznać, że robi to skutecznie. Czytając, człowiek ulega wrażeniu, że taka kraina powinna istnieć jedynie jako zamknięta farsa „w plastikowej kuli ze sztucznym śniegiem”.

Paulina Wilk wyłania pojedynczych ludzi z tłumu i prezentuje nam ich oddając skrawek samej siebie, by podkreślić poczucie odosobnienia np. gdy opisuje spotkanego w komunikacji miejskiej chłopaka z powiększonymi ustami w Seulu. Zresztą różnice w opisie Dubaju i Seulu leżą w tym, że w przesycie bogactwa arabskiej metropolii wszystko jest bardziej bardziej pstrokate i widzialne, dlatego relacja z tego miejsca jest pełna żywych obrazów, podczas, gdy zatopiona tożsamość i brak odrębności Seulu skłania autorkę do bardziej osobistych rozmyślań na temat pewnej formy „kanibalizmu tożsamości”, kiedy to „przeżuwamy własną tożsamość, aż przestanie ona znaczyć coś więcej niż szczypta curry lub haft na lamówce.”

Trudno rozstrzygnąć czy autorka ostrzega, karci, wieszczy czy obserwuje z obiektywnego boku. Książka wydaje się balansować między tymi wszystkimi formami relacji i jednym może to odpowiadać, poczują się empatycznym podróżnikiem obok autorki bądź będą bardziej zagłębionymi w temat podróżnikami, którzy mają swoje wizje, opinie i doświadczenia za sobą, w sobie i przed sobą. Przed nami osobista eskapada po betonowych dżunglach, miastowych molochach, nieludzkich slumsach i sterylnym raju, podglądana od strony socjologicznej i psychologicznej. Ołówek szeleścił w ferworze cytatowego uzależnienia aż nagle osiadł na stoliku nocnym na bezdechu. Dusił się. Dotarło do mnie, że cała ta książka to pewnego rodzaju cytat dzisiejszych czasów, w których dość niewygodnie czytelnik może się przeglądać, zastanawiając się czy czasami nie pojawił się na kartach jakiś sobowtór nas. Wilk wspomina prognozy Alvina Tofflera, że nie dotkną nas „plaga identyczności czy śmierć wyobraźni, ale nadmiar wyboru, nieprzerwane ciągi reakcji.” I w pewnym momencie na treści zawarte w „Pojutrze” reakcji miałam wiele.

Zwłaszcza, gdy z chirurgicznych przestrzeni ziejących przesadną doskonałością trafiamy do Kampali, która jawi się jako śmietnik świata, bulgoczący kocioł globalnego ocieplenia przy dźwięku ścinanych drzew, a zaraz potem do Masdaru. Musicie wiedzieć, że Paulina Wilk jako „bohaterów” nie wybrała wyłącznie ogromnych metropolii, ale na przykład co dopiero zaludniane Songdo – ultranowoczesne biznesowe miasto przyszłości w Korei Południowej czy właśnie mały, eksperymentalny Masdar. Masdar, gdzie prezentuje nam się wizja pojutrza jak z filmu science fiction. Maszyny bez ludzi, a wszelkie funkcjonowanie i zużycie przez nie też monitorowane. Wyobrażałam sobie tam też siebie. W tym Zipcarze bez kierowcy, z którym mogłabym sobie pogawędzić, otoczona szumem nieskazitelnych maszyn i bezzałogowych urządzeń. Ten rozdział to jak wejście do filmu sci-fi od kuchni i otarcie się o wiarę w to, że taki zrównoważony świat kiedyś powszechnie zaistnieje.

„Bombaj to więcej niż ktokolwiek mógłby znieść. By tu żyć, trzeba go kochać nad życie.” 

To będzie najbardziej osobista wyprawa, bo do własnych wspomnień. Tęskni za starym Bombajem sprzed 10 lat. Przyciągnęła mnie do siebie przecież właśnie „Lalkami w ogniu”, opowieściami z Indii. Bombaj w słowach autorki jest mięśniem, szalenie bijącym sercem, zakwasami po wysiłku, nieusuwalnym smrodem. Jeden z najbardziej wizualnych, namacalnych i żywych cytatów trafiających gdzieś głęboko fałdy mózgu i mięśnia sercowego, po którym nie powiem nic więcej o relacji z Bombaju, najlepiej robi to autorka:

Obok Bombaju, trafimy też do Limy, a właściwie do osobnego bytu, jakim są tereny okalające Limę. Poza postawiony mur, który ją otacza i dusi w zakłamaniu wraz z robotnikami, którzy odbywają jakby marsza upokorzenia, gdy droga do domu wskutek postawienia muru znacznie im się wydłuża. Na zboczach stoją foliowe namioty, dzieci uwieszają się na wszystkich kończynach szukając czułości i zainteresowanie, a w tle kaszle gruźlica.

Paulina Wilk podróżuje zatem również po miejscach, w których rzadko używa się czasownika „mam” wraz z tymi, w których w nieustannym użyciu są czasowniki dynamiczne, rozpychające się łokciami po Ziemi, z limitem metrów kwadratowych do zasiedlenia, którą z uporem wizjonerzy na siłę rozciągają.

Trafimy też do Europy, którą reprezentować będzie Kopenhaga, do której Wilk odnosi się jako „przywilej”. W wywiadach przyznaje też, że jeśli w którymkolwiek z odwiedzonych miast miałaby zamieszkać, to byłaby to właśnie ona. Widziana poniekąd z perspektywy pstrokatego Larsa, którego poznaje w miejscu swojego pobytu. To jeden z fragmentów, który mnie trochę uwierał. Łatwość, z którą Wilk momentami ocenia ludzi, zgłasza pretensje, których chwilami jest tu wiele. Przeplatają się jednocześnie z porywami tęsknoty za chirurgicznym spokojem, jaki dawały jej te miejsca. Ekspansja, destynacja, anihilacja – może człowiek otoczonymi gargantuicznymi wieżowcami i sterylnością przyszłości, sam wstrzykuje w swoje słowa coś z olbrzyma. Chwilami puenty wydawały się oczywiste, a słowa niepotrzebnie wybujałe, są to jednak minimalistycznie uwagi w bogactwie przemyśleń jakie autorka oferuje w „Pojutrze”. W pewnym momencie padają jednak słowa „A może właśnie tak, doprowadzając na skraj, Bombaj odsłania człowieczeństwo.”

A może właśnie tak. Może to będzie najważniejszy powód sięgnięcia po „Pojutrze” – może cała ta książka, zasysająca wyobraźnię wyprawa, Dubaj, Masdar obok Kampali i Bombaju – „odsłaniają człowieczeństwo”.

 

Paulina Wilk, Pojutrze, listopad 2017, Wydawnictwo Literackie